http://wiadomosci.onet.pl/1567960,11,item.htmlPolitycy SLD uważają, że z nowego kanonu lektur, który opracował wicepremier, minister edukacji Roman Giertych (LPR), wypadło 6 polskich pisarzy i poetów, ze względu na ich żydowskie pochodzenie lub dlatego, że byli zaangażowani w pomoc Żydom. Wicepremier odrzuca te zarzuty, nazywając je absurdem.
Najkrótszy z możliwych komentarzy brzmiałby tutaj 'uderz w stół, a nożyce się odezwą'... Sprawa jednak nie jest taka płytka. Żeby nie było niejasności - nie sympatyzuje z LPR-em, nie jestem też członkiem Młodzieży Wszechpolskiej, ani żadnej pokrewnej bojówki, nie jestem też wojującym anarchistą, ale moim zdaniem prowadzona na niewyobrażalną skalę regularna i histeryczna nagonka na Ministra Edukacji jest po prostu odrażająca. Internet aż huczy od karykatur i złośliwych dowcipów o Romanie Giertychu popełnianych głównie przez uczniów. Uczniowie zaś inspirowani są przez własnych nauczycieli, którzy to nauczyciele inspirowani są dla odmiany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego - mocnego przyczółka postkomunistycznej hołoty. Hm. brzmi to trochę jak robienie szefowi koło pióra, nieprawdaż...? Dziwię się, że za tak jawną niesubordynację nie sypią się surowe kary. A poczucie bezkarności tylko podjudza dawnych aparatczyków, którzy tym chętniej knują i urządzają pokazowe manify nierzadko złożone z kilkanastu tysięcy działaczy, jak to miało miejsce w marcu br (proszę mnie poprować, jeśli to nieprawda). Postkomuniści doskonale wiedzą, że edukacja jest jednym z najistotniejszych bastionów, na których mogą sobie wychować młodych, myślących po ichniejszemu, pajacyków. Tak było za Ministra Wiatra, tak było za Ministra Handke, tak było za urzędowania Minister Łybackiej. Była cisza, nikt niczego nie robił, poza wprowadzeniem gimnazjów oraz tak zwanej nowej matury, które to jak dziś widać znacząco nie wpłynęły na wzrost poziomu wykształcenia u młodych ludzi. Każdy jeden Minister Edukacji przychodził, popierdział beztrosko w stołek i po roku, dwóch czy trzech ulatniał się jak duch. I nagle PiS wygrywa wybory i zaczyna rozdawać karty, tudzież ministerialne teczki sobie i koalicji (co chyba logiczne), a Ministrem Edukacji zostaje Roman Giertych. Zobaczcie, ile jadu i pomyj od tego czasu już na niego wylano! Na szczególnie wyróżnienie zasługuje tu SLD i PO. SLD, bo jak już wcześniej napisałem edukacją rządzą broniący swych wpływów dawni towarzysze. PO, jak zwykle, dla zasady. I jedni i drudzy byli już u władzy, choć być może pod innym sztandarem i gówno zrobili, więc teraz nie mają prawa krytykować próby zreformowania chorego systemu edukacji w Polsce! Pozwólcie wprowadzić reformy proponowane przez Romana Giertycha i sprawdźcie za kilka lat, czy ten system się sprawdził. Jeśli nie - wówczas proszę bardzo: wolno ujadać. Na wadliwy system oczywiście, nie zaś na samego Ministra Edukacji. Uczono mnie, że ostra krytyka jest dobra pod warunkiem, że jest to krytyka ad rem, nie ad personam. Takoż więc zamilczeć powinni nauczyciele. Ich rolą jest nauczanie, nie zaś politykowanie (chyba, że mówimy o politologii :)). Wreszcie zamilczeć powinni sami uczniowie, gówno wiedzący póki co o polityce. Mundurek może się nie podobać, ale jak każą nosić to ma nosić. I na koniec merdia (szczególnie WSI/WSI24), które podchwycają ogólny jazgot i dodatkowo wzmagają aferalną atmosferę. Nie milczeć, bo media mają przecież informować. Ale rzetelnie informować, wyraźnie oddzielać niusa od komentarza, pozwolić wypowiedzieć się obu stronom i dać im na tę wypowiedź tyle samo czasu antenowego.
I sprawa druga. Co to za krytyka, że Minister Edukacji usunął pisarzy i poetów pochodzenia żydowskiego? Po pierwsze mógł to być czysty przypadek, po drugie miał do tego prawo, tak samo, jak miałby prawo do usunięcia z kanonu lektur sześciu pisarzy i poetów pochodzenia rosyjskiego czy niemieckiego, po trzecie nikt mu nie jest w stanie udowodnić, że usunięcie pisarzy pochodzenia żydowskiego było jego tajnym zamysłem, po czwarte nawet jeśli od początku taki faktycznie był jego zamiar to nic nikomu do tego! Ani platformersom, ani postkomunistom, ani nawet samemu premierowi Izraela. Jeśli jesteśmy krajem suwerennym to podejmujemy suwerenne decyzje.
Zresztą 'moi drodzy, po co kłótnie, po co wasze swary głupie'. I tak mało kto dziś lektury czyta, a jeśli już nawet czyta, to czy jest w stanie pochylić się ze zrozumieniem nad twórczością Lema inną, niż przygody pilota Pirxa? A to feler - westchnął seler...
c z a r o
0 komentarze:
Prześlij komentarz